czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 1

Zgaduję, że kiedy już dostałam tom bułka w głowe to zemdlałam XD No i kiedy już mi wrocila przytomnosc, to obudzilam się w strasznie ciemnym pokoju, i nic nie widzałam. :oo No w ogóle nie wiedziałam gdzie jestem, co się dzieje, dlaczego tu jestem i kto mi to zrobił. Kurwa, kto by chcial porywac taka zajebista i w ogole ladna dziewczyne, jak ja? Co prawda jestem biedna, i pracuje w piekarni ojca, który jest chlebocholikiem, no ale...tak się nie robi:CCC poczułam sznury, czyli jestem związna XD Trochę się szarpałam, ale nie udało mi się wydostać :c Uslyszalam jakieś pukanie nad soba, i nagle otworzyly się drzwi. Oślepiło mnie światło, i musiałam zamknąc oczy xd NAGLE wszedł ten sam chłopak, który był w piekarni. BOŻE, nie spodziewałam się tego Podszedł i powiedział: -Heeej piękna – alez miał skesowny głos, gdybym była chlopakiem pewnie by mi stanol XDDDD -SPADAJ, ŚMIERDZISZ – było czuć szkocką na kilometr, fuj, powinien się umyc, albo może to bylam ja....XDD no już nie wiem sama... - Cii....jak Ci na imię? - zapytał -Jestem Lucy....Lucy Dupogrzmot – odpowiedziałam - Zgaduję, że nie jeden grzmot był u Ciebie w dupie- zazartował -ZAMKNIJ SIĘ, i powiedz co ja tutaj robię i czemu ja? -No bo widziałaś jak kradnę nie? NO to musiałem Cię porwać, żebyś nie nasłała policji na mnie, jesteś aż tak głupia. -hahaahhahah- śmiech idiotki- nie, tylko byłam ciekawa, czemu porwałeś mnie, biedną dziewczynę z piekarni. -Byłaś świadkiem, tak apropo to nie martw się o iphona...leży u gory w pokoju...-zacząl sciszać głos, a po chwili mruczal jak kot. -Umm....okej, ale może mnie wypuscisz, a ja obiecuje nic nie powiedziec policji...-BOZE CO TU SIE DZIEJE, myślałam... -Nie...teraz mam co do Ciebie inne plany...jesteś piękna...muszę Ci pokazać prawdziwy świat, dla takich jak Ty- i nagle zacząl się maniakalnie śmiać...

* * *
Więc pojawił się rozdział 1!
Mam nadzieję że wam się podoba :D
Poproszę o komentarze, one bardzo motywuję :D ~ Michalina

niedziela, 22 czerwca 2014

Prolog.

Robiło się coraz później, i później, a ja wciąż siedziałam w piekarni mojego ojca. XD Właściwie po co tutaj siedziałam skoro i tak nikt nie przyjdzie? :D
Postanowiłam pójść na zaplecze co też zrobiłam :P Tam powróciłam do jedzenia pysznej kanapki, popijając ją herbatą, oraz czytając mój ulubiony magazyn "cosmopolitan" C: Nagle usłyszałam że ktoś wszedł do piekarni.
Skończyłam konsumować moją kanapkę i poszłam zobaczyć kto wszedł do piekarni. XP
"Może to tata!"- pomyślałam XDDDDD
Przekraczając próg zaplecza a piekarni zauważyłam wysokiego mężczyznę, który pakował bułki do swojej siatki. :D
- Wie pan że będzie pan musiał za wszystko zapłacić? - zapytałam go.
- JA NIE ZAMIERZAM PŁACIĆ! - odpowiedział mi niskim tonem. Otworzyłam usta na kształt litery "O" C:.
Chłopak złapał jedną z bułek i rzucił ją w moją głowę ogłuszając mnie. :O
Upadłam na ziemię. x Dalej nic już nie pamiętam.

* * * 
Cześć misie! :* Więc pojawił się prolog XD 
Mam nadzieje że wam się podoba, oraz liczę na waszą opinię XD 
Pozderki :* ~ Martyna :*