Robiło się coraz później, i później, a ja wciąż siedziałam w piekarni mojego ojca. XD Właściwie po co tutaj siedziałam skoro i tak nikt nie przyjdzie? :D
Postanowiłam pójść na zaplecze co też zrobiłam :P Tam powróciłam do jedzenia pysznej kanapki, popijając ją herbatą, oraz czytając mój ulubiony magazyn "cosmopolitan" C: Nagle usłyszałam że ktoś wszedł do piekarni.
Skończyłam konsumować moją kanapkę i poszłam zobaczyć kto wszedł do piekarni. XP
"Może to tata!"- pomyślałam XDDDDD
Przekraczając próg zaplecza a piekarni zauważyłam wysokiego mężczyznę, który pakował bułki do swojej siatki. :D
- Wie pan że będzie pan musiał za wszystko zapłacić? - zapytałam go.
- JA NIE ZAMIERZAM PŁACIĆ! - odpowiedział mi niskim tonem. Otworzyłam usta na kształt litery "O" C:.
Chłopak złapał jedną z bułek i rzucił ją w moją głowę ogłuszając mnie. :O
Upadłam na ziemię. x Dalej nic już nie pamiętam.
* * *
Cześć misie! :* Więc pojawił się prolog XD
Mam nadzieje że wam się podoba, oraz liczę na waszą opinię XD
Pozderki :* ~ Martyna :*